Do niedawna myślałem, że w dzisiejszych czasach zabawa interaktywna możliwa jest już wyłącznie przy użyciu komputera. Na szczęście okazuje się, że są jeszcze na świecie ludzie, którzy potrafią wymyślić coś ciekawego, coś co wywoła na dziecięcej buzi uśmiech i wciągnie do zabawy bez użycia sprzętu elektronicznego. Jednym z takich ludzi jest niejaki Hervé Tullet, autor prostej, acz genialnej w swej prostocie książeczki – Naciśnij mnie.
Jest to interaktywna książka dla dzieci (w wieku około 2-6 lat), która w prosty sposób angażuje dziecko do ciekawej, wciągającej zabawy. Na kartach książeczki zobaczymy, ogólnie rzecz biorąc, kolorowe kropki. Kropkom towarzyszą proste tekstowe polecenia – np. „naciśnij wszystkie czerwone kropki”. Reakcja na działanie ze strony dziecka przedstawiona jest na kolejnej karcie książeczki – kropki zmieniają kolory, pojawiają się i znikają, po wykonaniu polecenia mówiącego o przekręcaniu książeczki w bok, kropki „przesypują się” na jedną stronę, lub po dmuchnięciu odlatują ze strony, itp. Krótko mówiąc, pomysł banalny, a radość z wykonywania kolejnych poleceń ogromna.
Polecenia sformułowano w taki sposób, aby nawet bardzo młody czytelnik nie miał problemu ze zrozumieniem ich. Oprawa graficzna Naciśnij mnie jest również bardzo prosta, wręcz minimalistyczna, ale tu nie chodzi o podziwianie walorów estetycznych, a o zabawę w śledzenie reakcji na daną akcję. Książeczkę oprawiono w twardą okładkę, a wydana została w poręcznym, odpowiednio dużym formacie, tak że cała jej treść jest przejrzysta i nic nie zakłóca zabawy.
Dodatkowym ciekawym aspektem jest dwujęzyczność książeczki. Choć sam nie znam francuskiego ni w ząb, to z pewnością niejednego młodego czytelnika zainteresują podpisy po francusku – to kolejny element, który posłużyć może do zabawy, na przykład w rozszyfrowywanie poszczególnych słów zapisanych po francusku, na podstawie umieszczonych obok odpowiedników po polsku.
Naciśnij mnie to genialna książeczka, która powinna przynieść chwilę (i to pewnie nie jedną) radości każdemu dziecku. Sprawi, że wasza pociecha wciągnie się w zabawę angażującą ją zarówno psychicznie jak i manualnie, zupełnie bez potrzeby korzystania z elektronicznych środków zapewniania rozrywki. Polecam wszystkim rodzicom do wspólnej zabawy z dzieckiem.
- Anakolut


Chyba każdy pamięta z dzieciństwa kilka charakterystycznych wierszyków, rymowanek i wyliczanek, które prędzej czy później przekaże dalej – swojemu dziecku. Nasze pociechy w ten sposób rozwijają mowę, ćwiczą pamięć i najczęściej po prostu dobrze się przy tym bawią. Niestety, pamięć rodziców bywa zawodna i często nie wszystko udaje się dokładnie odtworzyć. Z pomocą przyjdzie nam wydana niedawno przez wydawnictwo Wilga książka „





Co zrobić, aby z tak prostej (z pozoru) czynności, jaką jest mówienie zrobić naprawdę dobrą zabawę? Najlepiej sięgnąć, po książkę Urszuli Kozłowskiej, zatytułowaną „
Czy aparycja twardziela i faceta „od brudnej roboty” to atrybut, z którym da się występować w produkcjach dla dzieci? Okazuje się, że tak – o ile operuje się wyłącznie głosem… W tym przypadku na myśli mam pana Mirosława Zbrojewicza – znanego polskiego aktora filmowego i telewizyjnego, niezapomnianego Gruchę z „Chłopaki nie płaczą”, który swoim twardym, groźnym wyglądem z pewnością nie zrobiłby kariery w filmach dla dzieci. Pan Zbrojewicz ma jednak pewien spory atut, który doskonale wykorzystuje także w produkcjach dla młodszych odbiorców – swój głos. Użyczył go dotąd w kilkudziesięciu serialach animowanych i filmach dla dzieci i nie da się ukryć, że do pewnych ról jego charakterystyczny ostry głos nadaje się doskonale.
Mitologia grecka to jeden z nieodzownych elementów w programie nauczania języka polskiego i historii w szkołach. Sam pamiętam te okropnie nudne lekcje, na których uczyłem się na temat poszczególnych bogów, o ich atrybutach, mocach i związanych z nimi legendach. Wszystko to mogłoby być ciekawe, gdyby nie jedna zasadnicza kwestia – Jan Parandowski ze swoją Mitologią. Kilkadziesiąt lat temu, książka ta mogła ludzi zachwycać, inspirować i zwyczajnie się podobać. Niestety coraz częściej jej wiek daje o sobie znać i współczesna młodzież z coraz mniejszym zapałem czyta antyczne historie w wydaniu pana Parandowskiego. Dlaczego więc nie pójść z duchem czasu i nie spróbować oddać dzieciom greckiej mitologii w sposób łatwiejszy i przyjemniejszy w odbiorze?

