VN:F [1.9.13_1145]
Ocena: 0.0/6 (Oceniono: 0 razy)
Jeśli twoje dziecko czyta książki z diabłem w tytule, to wiedz, że coś się dzieje!
Jeśli jednak książką tą jest „Uczeń diabła” Kennetha B. Andersena, możesz spać spokojnie. Nie uświadczysz tu krwawych mordów, zakazanych praktyk magicznych, czy nawet wulgarnego słownictwa. Uczeń diabła jest bowiem powieścią adresowaną do młodych – głównie nastoletnich – czytelników. I świetnie w tej roli się prezentuje.
Tytułowym bohaterem powieści jest Filip Engell, młode ucieleśnienie wszystkiego co najlepsze – chłopiec tak dobry, że Matka Teresa mogłaby brać u niego lekcje. Na skutek pewnego „nieszczęśliwego wypadku” Filip trafia tam, gdzie żaden anioł (duń. Engell = Anioł) w ludzkiej skórze znaleźć się nigdy nie powinien – do Piekła. Jak się niebawem okazuje, wspomniany nieszczęśliwy wypadek wcale wypadkiem nie był, zaszła jednak pomyłka co do osoby Filipa. Lucyfer, na którego zlecenie Filip trafia do piekła, ma dla chłopca ważne zadanie, któremu ten nie może odmówić – musi zastąpić na tronie samego pana piekieł. Taki fragment fabuły poznajemy z samej notki okładkowej i pozwolę sobie do niego tylko się ograniczyć. Szkoda odbierać sobie przyjemność czytania.
„Ucznia diabła” czyta się bardzo przyjemnie, fabuła jest lekka i oryginalna, a sposób pisania pana Andersena przystępny i łatwy w odbiorze. Choć sam już dobrych kilka lat temu opuściłem przedział wiekowy, który jest w przypadku tej powieści grupą docelową, to muszę przyznać, że bynajmniej się przy „Uczniu diabła” nie nudziłem. Książka dostarcza czytelnikowi sporą dawkę ciekawej akcji, ze zwrotami we właściwych momentach, dobrze wykreowanych bohaterów, z którymi można się utożsamiać i zżyć oraz pewną dawkę humoru, który miejscami aspiruje do miana czarnego.
Bardzo ciekawie wygląda przedstawione przez Andersena Piekło i jego mieszkańcy. Znajdziemy tu całą gamę różnorakich potworów, diabłów i pełnokrwistych demonów, które przy bliższym poznaniu okazują się często wcale nie takie straszne, jak mogłoby się wydawać. Oczywiście większość populacji Piekła stanowią potępieńcy, o których autor również nie zapomniał, i z wielką niekiedy szczegółowością przedstawia czytelnikowi kary jakie grzesznicy odbywają za piekielnymi murami. Wśród nich znajdzie się też i kilka postaci biblijnych, jak Poncjusz Piłat, który odbywa karę wielce osobliwą i z pewnością nie do pozazdroszczenia.
Warto również pochwalić zakończenie, które okazuje się nie tak banalne jak by to wynikało z wzbudzanych u czytelnika podejrzeń i składanych stopniowo fragmentów układanki.
Wspomniałem już o przystępnym języku Kennetha Andersena, jednak czym byłby on bez dobrego przekładu? Słowa uznania kieruję więc w stronę pana Franka Jaszuńskiego, który przetłumaczył Ucznia. Język powieści dopasowany jest do odbiorców, czyli ludzi młodych. Nie znajdziemy więc tu za wiele zawiłych i niepotrzebnie przydługich, wielopoziomowych zdań, które znaleźć można choćby w tej recenzji ;) Niektórzy mogliby sądzić, że książka jest dziecinna, jednak takie twierdzenie uważam za nadużycie. Jest napisana prosto, ale nie banalnie, a to zasadnicza różnica. „Ucznia diabła” czyta się naprawdę lekko i szybko, sam gdybym tylko miał na to akurat czas, pochłonął bym go za jednym czytaniem. Jedyną rzeczą, która przeszkadzała mi w odbiorze książki, było wrażenie, że Ucznia diabła ominęła wszelka korekta. Niestety literówek i innych mniej lub bardziej rażących błędów jest w tekście sporo i naprawdę szkoda, że wydawnictwo Jaguar pozwoliło sobie na wypuszczenie do druku książki w takim stanie. Miejmy nadzieję, że będą kolejne – poprawione – wydania. To jednak tak naprawdę jedyne, do czego mogę się w tej książce przyczepić.
Na zakończenie mogę powiedzieć tylko jedno: z czystym sumieniem polecam „Ucznia diabła” każdemu, kto lubi się dobrze bawić przy czytaniu i nie wymaga akcji pełnej górnolotnych przemyśleń i/lub przepełnionej hektolitrami lejącej się krwi. To książka dobra na nudę, kiedy chcemy oderwać się od szarej rzeczywistości. Także każdemu rodzicowi nastolatka, który swojej umiejętności czytania nie ogranicza do demotywatorów, polecam tę książkę na prezent dla dziecka na najbliższą okazję. Powinien być udany.
- Anakolut